HEJ HEJ
To ja, Łucja vel Napruta. Po kilku latach pracy w korporacjach postanowiłam zadbać o swoje zdrowie psychiczne i stworzyć coś od siebie dla innych. I tak powstało Naprute. Nazwa pasuje do mnie co prawda jak pięść do igły, bo prawie w ogóle nie piję alkoholu, ale za to sporo pruję nici. Przy haftowaniu regularnie coś tam się człowiekowi zaplącze, czy pomyli, i wtedy trzeba pruć. Mogę jednak z dumą powiedzieć, że poza pruciem nieźle wychodzi mi też wyszywanie, tak że myślę, że można w tym moim sklepie znaleźć coś fajnego i dobrze zrobionego. Jako przedstawicielka zarówno millennialsów, jak i gen z (pozdrawiam fellow zillennials z rocznika ’95), tworzę głównie dla młodych kobiet, które tak jak ja mają dość sad beige mieszkań. Staram się, by moje hafty były przystępnym cenowo sposobem na dodanie wnętrzom kolorów, frajdy i wyjątkowości.